Linda zamarła.
Dostrzegła jego spojrzenie i powiedziała gorączkowo: "Ja... ja... Przepraszam".
Dwaj mężczyźni patrzyli, jak opuszcza salę.
Dopiero wtedy dotarło do niej, że nie mieli żadnego powodu, by wypraszać ją z sali, a ona wcale nie miała obowiązku zostawiać ich samych.
Była w sali Elisy. Jako jej siostra miała pełne prawo tam zostać i przy niej czuwać.
Jeśli potrzebowali przestrzeni do rozm






