Usta Elisy drgnęły, lecz nie pofatygowała się, by cokolwiek powiedzieć.
Nie obdarzywszy Garetha nawet spojrzeniem, ruszyła w stronę wyjścia z pokoju.
Tymczasem on po prostu siedział nieruchomo, wpatrując się w jej plecy tak ostro, jakby jego wzrok mógł przewiercić ją na wylot.
Gdyby ktoś inny spotkał się z takim traktowaniem, nie zniósłby tej presji; jego ciało zaczęłoby drżeć.
Jednakże Elisa






