Niezliczone sanskryckie mantry opadły w dół.
Coś w mojej pamięci stawało się jaśniejsze.
Amelia wyciągnęła rękę i przycisnęła dłoń do czoła, a jej oczy pociemniały. Czuła, jakby sanskrycka mantra sprzed chwili wciąż tkwiła w jej umyśle, nakazując jej posłuszeństwo niebiosom.
Ale tylko lekko skrzywiła cienkie usta, a kąciki jej oczu zaczerwieniły się: "Dlaczego mam słuchać niebios?"
"Nieba chciały






