W strugach ulewnego deszczu Amelia zrobiła jeszcze kilka kroków. Krople deszczu uderzały o papierowy parasol, wydając cichy, miarowy szelest, który wyróżniał się w tej scenerii.
Była pogrążona w myślach, a chłopak po prostu trzymał papierowy parasol, osłaniając ich oboje podczas powolnego marszu. Był aż nazbyt troskliwy.
Ale mimo to Amelii trudno było ignorować chłopca.
Wokół w lesie panowała smol






