Punkt widzenia Gabriela
– Aria! – krzyknąłem.
Gdzie ona, do cholery, jest? Spóźnimy się.
Usłyszałem kroki wchodzące do kuchni. Aria weszła ubrana w sukienkę i białe trampki. Włosy miała spięte w kucyk i miała na sobie lekki makijaż.
– Dlaczego tak się spieszysz? – zapytała. – Nicka nawet jeszcze tu nie ma.
– Obiecałem Zackowi, że przyjdziemy trochę wcześniej, żebym mógł mu pomóc powiesić znak – wy






