Kiedy Anna wróciła do pokoju, Lisa czym prędzej przyniosła lód, by zrobić zimny okład na jej zaczerwieniony i spuchnięty nadgarstek.
– Pani Anno, nie warto się narażać – wymamrotała Lisa ze smutkiem w głosie.
Anna nie odpowiedziała. Znosiła ból nadgarstka, pozwalając myślom swobodnie płynąć.
Choć jej plan się powiódł, wycierpiała niemal tyle, co jej przeciwnik.
Sięgnęła po telefon i zerknęła na na






