Bryan i Daniel odetchnęli z ulgą, widząc wreszcie Annę w progu.
– Anno, nareszcie! Myślałem, że nigdy cię nie zobaczę – Bryan rzucił się w jej stronę z wyraźną ulgą.
Anna, ignorując go, zwróciła się do Daniela: – Tato, zawołaj Chloe. Porozmawiamy we troje, jak cywilizowani ludzie.
Daniel zmarszczył brwi, nie kryjąc dezaprobaty. – Anno, ależ…
– Tato, skoro to nasza trójstronna sprawa, to chyba logi






