– Anno, wyglądasz dziś o niebo lepiej. Pewnie umierasz z nudów. Zabiorę cię na mały spacer, zaczerpniesz świeżego powietrza.
Bryan krążył wokół Anny z troską i czułością godną narzeczonego.
Anna ledwo odwróciła głowę. Nie chciała widzieć, jak Bryan wokół niej skacze.
– W domu jest całkiem przyjemnie. Nie mam ochoty nigdzie wychodzić.
Chloe słodkim głosikiem wtrąciła swoje trzy grosze:
– Jak ona mo






