W pokoju w Lithern Clubie spał Frank Roberts. Klub był otwarty do późna zeszłej nocy, a on poszedł spać dopiero nad ranem. Teraz został gwałtownie obudzony przez telefon.
Wyciągając swoje gładkie ramię, zaczął losowo szukać, ale nic nie znalazł. Zirytowany, otworzył oczy i zdał sobie sprawę, że jego telefon leży na szafce nocnej, a nie pod poduszką. Nic dziwnego, że nie mógł go znaleźć po omacku.






