Lekarze w przychodni stopniowo wychodzili na posiłek, a i Natalie wyłączyła swój komputer. Zdjęła biały fartuch i powiesiła go na haczyku za drzwiami, zamieniając go na własną kurtkę.
Sherri, w wysokich obcasach, nonszalancko wymachiwała kluczami i nuciła pod nosem. "Letnie dni odpływają. Ach, te letnie noce..." Jedną ręką otworzyła drzwi. "Hej, Natalie, dziś zabieram cię na coś dobrego. Słyszałam






