Przycisnęłam usta do ust zjawy, ale poczułam tylko powietrze. Nawet nie iskrę elektryczności statycznej. To było po prostu… nic.
Rozczarowana otworzyłam oczy.
– Przepraszam – powiedział.
– To nie twoja wina – wyszeptałam. – Nie jesteś prawdziwy.
– Mógłbym być. Gdybyś z nim porozmawiała.
Pokręciłam głową. – To nie takie proste.
– Dlaczego nie? Zależy wam na sobie.
Moje zbolałe serce nie mogło znie






