– Arabello – wymamrotał Erin pod nosem, a jego głos ociekał cichym napięciem. Zrobił krok bliżej, a jego wzrok wbił się w Jareda, przeszywając starannie skonstruowaną fasadę, którą ten nosił.
– Wiesz dokładnie, o czym mówię, Jared – kontynuował Erin, a jego ton był wyzywający, każde słowo nacechowane celową ostrością.
Wyraz twarzy Jareda stężał, a jego oczy zwęziły się w podejrzliwości i irytacji.






