Chciała, żeby zrozumiał jej wybór i go uszanował, ale teraz, kiedy tak dobrze rozumiał sytuację i nie okazywał żadnych oznak trudności z puszczeniem jej wolno, w jakiś sposób raniło to jej dumę.
– Co masz na myśli? – zapytał, odsuwając się od niej i chwytając ją za ramiona.
– Odchodzę jako twoja asystentka, ale wygląda na to, że wcale cię to nie gryzie – powiedziała z naburmuszoną miną. Poczuła po






