Anette z powodzeniem zaprosiła ich na swoje przyjęcie i wyszła czując się o wiele lżej niż wchodząc do budynku.
– Wierzysz w to? – zapytała Jeanne, wstając z sofy i otrzepując ręce o ubranie.
– Cuda się zdarzają – odpowiedziała Anette, podążając za nią, i obie ruszyły w stronę drzwi.
– Aletta, zamierzasz po prostu tak wyjść? – zawołał Joshua, zmuszając obie panie do odwrócenia się w jego stronę.
–






