Serena – jej punkt widzenia
Stevie wpadła do sklepu, dysząc ciężko. Jej zazwyczaj starannie ułożone włosy były roztrzepane, a na czole połyskiwała cienka warstwa potu.
Wdarła się przez drzwi, powodując szaleńcze dzwonienie dzwonka. Oczy miała szeroko otwarte z pośpiechem, a telefon ściskała mocno w jednej ręce.
– Rozumiem, że chcesz mi coś pokazać. Ale dlaczego biegniesz jak szalona? – spytałam






