Perspektywa Billa
W końcu w domu zapanowała cisza.
Uśpienie dzieci zajęło całą wieczność. Pomiędzy podekscytowaniem Collina na myśl o Świętym Mikołaju, bliźniakami, które nie chciały zostać w swoich łóżkach, i kompletnym chaosem związanym ze składaniem prezentów na ostatnią chwilę, wydawało się, że nigdy nie będziemy mieli chwili dla siebie.
Ale teraz? Teraz jesteśmy tylko my.
Serena stoi w salon






