Wieczór był idealny, cicha wytchnienie po burzy, którą przetrwali. Minęły dwa dni od wizyty u pani Hawthorne, a atmosfera między Luką a Sofią była lżejsza niż od lat. Zjedli razem kolację z pieczonego łososia i świeżej zieleniny, a brzęk sztućców przerywany był cichym śmiechem. Po raz pierwszy od tragicznej śmierci Pameli dało się wyczuć namacalny spokój.
"To dziwne uczucie," przyznała Sofia, kręc






