Tea znieruchomiała, ściskając coraz mocniej nóż do owoców w dłoni, a zimny pot zaczynał nasiąkać jego rękojeść.
Już wcześniej zaplanowała, jak uderzyć z maksymalną prędkością i siłą. Jej podejście było proste. Jeśli ma umrzeć, przynajmniej zabierze jednego z nich ze sobą.
Gdy drzwi szafy lekko się uchyliły, a przez szparę wślizgnął się promyk światła, oddech Tei przyspieszył. W tym samym momencie






