Moje nerwy były jak postronki.
Nie powinnam była wyglądać przez woalkę z organzy, która przesłaniała ogromne okno z widokiem na tę oszałamiającą scenerię.
Z dbałością godną samego Dantego, dopięto wszystko na ostatni guzik, by ten dzień był perfekcyjny. To obejmowało ślub we Włoszech, w miejscu, które zapierało dech w piersiach. Pogoda o tej porze roku idealnie nadawała się na ceremonię na świeżym






