Ostre staccato obcasów Olivii odbijało się echem jak wystrzały w ciszy słabo oświetlonego korytarza. Powietrze było gęste, przytłaczające, jakby same cienie spiskowały, by ukryć jej sekrety. Jej kostki zbielały, gdy ściskała torebkę, a szczęka była zaciśnięta tak mocno, że aż ją bolało. Kiedy dotarła do biura Jasona, nie zawahała się. Ciężkie dębowe drzwi jęknęły w proteście, gdy je otworzyła, uka






