Nocne powietrze było gęste od napięcia, ociężałe obietnicą deszczu. Serce Olivii waliło gwałtownie o żebra, gdy wrzucała ostatnie torby do czekającego samochodu, a jej wypielęgnowane paznokcie wbijały się półksiężycami w drogą skórę. Każdy oddech palił w płucach jak papier ścierny.
Planowała tę ucieczkę od tygodni. Każdy szczegół starannie przygotowany – nowa tożsamość stworzona ze skradzionych do






