Bailey's pov
~ Dzień Dyplomu ~
Poranne słońce leniwie przesącza się przez okna, muskając złotem moją postać siedzącą na skraju łóżka. Palce nerwowo gładzą brzeg granatowej togi, świeżo wyprasowanej przez mamę.
Wpatruję się w swoje odbicie, próbując wykrzesać z siebie uśmiech. Powstaje jedynie cień, który nie dociera do moich oczu. Usta wyginają się w grymas.
Marzyłam o tym dniu... Powinnam skakać






