Lorelei wpadła w panikę, widząc Claytona zmierzającego w ich stronę; wiedziała, że nie podobało mu się to, iż zawsze robiła publiczne awantury. Fakt, że przyciągnęła tak dużą uwagę, również nie pomagał w tej sytuacji.
– O co chodzi? Czy nie prosiłem, żebyś na mnie poczekała? Jak do tego doszło? – Zważywszy na ogromny tłum, Clayton zdał sobie sprawę, że zachowanie dyskrecji nie wchodzi już w grę.
–






