– Willow, pilnuj własnego nosa – ostrzegł Yale. Tristan był zbyt przerażający. Nie skrzywdzili mnie, ale zostałem zamknięty i nie mogłem nigdzie zadzwonić. To było okropne doświadczenie.
– Tato, byłam po prostu szczera. Szkoda mi dziadka – odpowiedziała Willow z wydętymi ustami.
Yale warknął: – Twój dziadek może sam o tym zdecydować.
Charmaine posłała mu powątpiewające spojrzenie. O co mu chodzi?






