Ace spojrzał na Theo, jakby czytał mu w myślach. Bardzo chciał wyrzucić tego idiotę ze swojej willi.
– Rób, co do ciebie należy – zimny głos Ace'a dobiegł z tyłu, gdy z zimnym gniewem zacisnął zęby. Miał dość tych dwóch idiotów.
Theo ugryzł się w język. Jego przyjaciel był lodowaty; nie miał współczucia dla nikogo. Theo nie mógł go jednak winić. Jego przyjaciel zawsze był traktowany jak zwierzę






