– Do cholery, nie zaprosiłeś mnie do siebie; jak mogłeś mi to zrobić? Wyobrażasz sobie, jak bardzo jestem teraz załamany? – Złapał się za pierś i udawał zranionego.
Dawidowi zbierało się na wymioty krwią; ten człowiek przez lata nie chciał opuszczać swojej cennej góry, więc co z tego, że go zaprosił? Zgodziłby się? Nie, ale nagła zmiana zdania zaskoczyła Dawida.
– Mistrzu. – Nagle jakiś głos im






