Wielki Mistrz Ares uważnie przyjrzał się przystojnej, lecz obojętnej twarzy Jaya. Jay poczuł ukłucie, gdy padło imię Rose, choć pozostał niewzruszony, co pokazywało, że wciąż odrzucał jej istnienie.
– Ech! – Wielki Mistrz Ares nagle posmutniał. – Wygląda na to, że nigdy nie potrafisz o niej zapomnieć, prawda?
Na obojętnej twarzy Jaya pojawił się niemal niezauważalny, lecz uporczywy cień.
Długo póź






