Róża opuściła głowę. Dzieci wyraźnie zawiniły, ale dlaczego to ją strofowano?
– Pomyliłam się, Sir Ares – odparła słabo, bez przekonania.
W długich, wąskich oczach Jaya przemknął cień niezrozumiałego uśmiechu. Przypomniał sobie minę małej Angeliny, gdy ją strofował. Zupełnie jak Róża teraz, spuszczała głowę i wyglądała, jakby to był koniec świata. Słuchała w strachu i drżeniu, gdy ją karcił.
Jay p






