Czy traktowała go jak powietrze?
Josephine i Angeline rozłączyły dłonie, a Josephine podeszła do rodziców, witając ich. – Ojcze, matko.
Miała na sobie wyszukany makijaż, a jej maniery były pełne gracji i elegancji, jakby była szczególnie zainteresowana tym zaaranżowanym spotkaniem. Jack nie mógł jej nic zarzucić, więc mógł ją tylko powitać z ponurą miną. – Usiądź.
Angeline stała na środku holu, ro






