Cole uśmiechnął się promiennie, spoglądając z góry na Jaya. Jego dominujące spojrzenie przepełnione było pogardą.
– Angeline jest moja. Nie twoja sprawa, co z nią robię.
Jay uniósł dłoń i wymierzył mu głośny policzek.
Cole wpadł w furię i zbladł przerażająco.
Jego początkowo ciepły uśmiech zastygł w kącikach oczu, a smukłe palce dotknęły rozpalonego policzka. – Jeśli myślisz, że uderzenie mnie ujd






