Cole przeszedł do gabinetu. W pokoju tym nie było wielu książek, lecz eksponowano w nim wszelkiego rodzaju dziwaczną broń.
Cole usiadł na wysokim, obrotowym fotelu, a jego wzrok padł na rzeźbę stojącą na biurku. Była to gipsowa figura, którą sam ulepił zeszłej nocy, nie mogąc zasnąć.
Wtedy wszedł Carson i zobaczył, że jego panicz wpatruje się jak w transie w gipsową rzeźbę. Gdy przyjrzał się posąg






