languageJęzyk

Rozdział 12

Autor: iiiiiiris16 wrz 2025

Melody zacisnęła usta, nie odpowiadając Tiffany.

Wiedziała, że Jeremy nie staje w jej obronie. Okazywał jej jedynie troskę, jaką lekarz okazuje pacjentowi.

Nie dało się zaprzeczyć, że Jeremy był wspaniałym lekarzem. Zawsze logiczny, zawsze honorował swój obowiązek jako lekarz, traktując każdego pacjenta z najwyższą starannością i troską.

Jednak nigdy nie przerodziłoby się to w specjalny rodzaj troski dla Melody.

Melody odwróciła się, by spojrzeć w kierunku, gdzie Krystal kroiła tort i rozdawała kawałki.

Krystal była bardzo podobna do Cheryl, ale rzadko się uśmiechała. Pozostawała bez wyrazu, nawet krojąc tort. Wyglądała, jakby zamiast kroić tort, trzymała w ręku skalpel.

Jeremy siedział po drugiej stronie i przeglądał jakieś papiery z Haroldem, prawdopodobnie omawiając jakiś przypadek.

Krystal podeszła z talerzem i postawiła go przed nim. "Dziękuję, że mi dzisiaj pomogłeś z tymi rzeczami."

Jeremy podniósł wzrok. "Nie ma za co. Andrew i Laura prosili mnie, żebym na ciebie uważał."

"Z nich to same plotkarze."

Jeremy nie odpowiedział i ponownie skupił się na dokumentacji medycznej przed sobą.

Harold przyniósł ją wcześniej – dokumentację leczenia pacjenta.

Krystal zwróciła na nią uwagę i zapytała od niechcenia: "Co to?"

"Pacjent, którego właśnie przyjęliśmy ze złamaniem czaszki i oponiakiem. Są też inne komplikacje, więc to dość złożony przypadek."

Krystal na chwilę zamilkła, ale wkrótce dołączyła do nich w analizowaniu przypadku.

Harold studiował akta razem z nimi przez chwilę, zanim został wezwany. Kiedy miał już odejść, usłyszał, jak Jeremy i Krystal debatują, czy pacjent nadaje się do bardziej zachowawczego podejścia do leczenia.

Kręcąc głową, powiedział bezradnie: "Mamy teraz spotkanie towarzyskie. Jeśli chcecie się o to spierać, możecie kontynuować to na jutrzejszym zebraniu."

Ani Jeremy, ani Krystal nie podnieśli głów, kiedy jednocześnie wykrzyknęli: "Jeszcze to przejrzę."

Harold nie miał nic do powiedzenia i mógł tylko odejść.

Jednak w momencie, gdy się odwrócił, zauważył Melody i Tiffany siedzące w kącie. Spojrzenie Melody przypadkowo utknęło na Jeremym i Krystal.

Harold był najbardziej obeznany towarzysko w całym oddziale. W tej chwili przypomniał sobie mgliste informacje, które słyszał o Melody i Krystal.

Wziął talerz z pokrojonymi owocami i ruszył w ich stronę. "Myślicie panie o diecie, dlatego nie dotykacie ciasta? W takim razie proszę, poczęstujcie się owocami. Są świeże i pyszne."

"Dziękuję, doktorze Franklin," powiedziała cicho Melody.

Harold uniósł brew. "Dlaczego jesteś taka uprzejma? Przecież jesteśmy kolegami. Aha, no tak. Powinnaś powiedzieć Jeremiemu, żeby trochę odpuścił z tym swoim oddaniem pracy, żeby nie wciągał ludzi w omawianie przypadków na spotkaniu towarzyskim."

Na jego twarzy malował się bezradny wyraz, a kiedy odwrócił się, by spojrzeć na Jeremy'ego, cmoknął z dezaprobatą. "Widzisz? Nie zadowala się wciąganiem w dyskusję tylko doktora Finnigan. Teraz wciągnął w to także Caleba i Setha."

Melody podążyła za jego wzrokiem. Rzeczywiście, znalazła więcej lekarzy zgromadzonych wokół Jeremy'ego, wyglądających, jakby odbywali zebranie.

Zamrugała, a jej zaciśnięte palce w końcu się rozluźniły.

Kiedy Harold odszedł, Tiffany nachyliła się i wyszeptała: "Czyli doktor Chesson i doktor Finnigan omawiali przypadek. Zastanawiałam się, dlaczego doktor Chesson nagle zmienił charakter i tak radośnie rozmawiał z doktorem Finnigan."

Melody mruknęła cicho w odpowiedzi.

Spotkanie nie trwało zbyt długo, ponieważ byli ludzie, którzy nadal mieli dyżur.

Melody miała dyżur dzienny i mogła od razu wracać do domu.

Tiffany wpatrywała się w niebo i westchnęła. "Kiedy skończy się ta pora deszczowa? Wygląda na to, że znowu zaraz zacznie padać. Jak wracasz do domu, Melody?"

Melody nie zdążyła odpowiedzieć, zanim podszedł Harold i powiedział: "Panna Wardolf oczywiście wraca z Jeremym. On też nie ma później dyżuru."

Melody zerknęła na Jeremy'ego, ale on rozmawiał z Krystal.

Słysząc komentarz Harolda, spojrzał w ich stronę. "Nie jadę z nią."

Harold był zaskoczony. "Co?"

Krystal wertowała dokumentację medyczną w swoich rękach, rzucając Melody szybkie spojrzenie. "Doktor Chesson i ja chcemy kontynuować omawianie tego przypadku. Planujemy wrócić do biura."

"Czy to pani odpowiada, panno Wardolf?" zapytała nonszalancko.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 12: Rozdział 12 - Szept, który pozostał niesłyszalny | StoriesNook