Melodia była melancholijna przez ostatnie kilka dni. Nie pytała Jeremiego, dlaczego zachowywał się w ten sposób. Zamiast tego, w jej wnętrzu zakorzeniło się poczucie wycofania.
Jej skorupa, niczym u ślimaka, znów się zamykała.
Po południu poszła do gabinetu lekarskiego, aby potwierdzić zlecenia i przypadkiem wpadła na Jeremiego, który właśnie wychodził.
Instynktownie cofnęła się, opuszczając głowę






