Suche usta Henry'ego rozchyliły się, jakby miał coś do powiedzenia, ale nie mógł wydać z siebie żadnego dźwięku.
– Jest w pół do piątej rano, więc dzieci śpią. Przyprowadzę je, kiedy poczujesz się lepiej – poinformował Zachary, który dokładnie wiedział, o czym myślał Henry.
Henry zamrugał i zrelaksował się.
– Ciągle pytają, kiedy wrócisz, a Robbie jest szczególnie smutny. Czuje się winny i twierdz






