languageJęzyk

Rozdział 7 Wpadnięcie na tego żigolaka

Autor: Seraphina Lyrae 4 kwi 2026

– Hej! – Charlotte zgrzytnęła zębami ze złości. Zostało mi tylko trzy tysiące na koncie. Jakim cudem mam zapłacić ten rachunek?

– Nie mów mi, że nie stać cię na zapłacenie rachunku? – Wesley zbliżył się do niej celowo. – Możesz poprosić mnie o pomoc. Jeśli zgodzisz się spędzić ze mną noc, ureguluję go. Z moją pomocą nikt nie odważy się cię nękać w pracy i...

Plask! Zanim Wesley zdążył dokończyć, Charlotte wymierzyła mu siarczysty policzek i krzyknęła: – Bydlaku!

Wesley dotknął swojego policzka. Zamiast się wściec, zachichotał jak zboczeniec. – To pierwszy raz, kiedy mnie dotknęłaś. Twoja ręka jest taka miękka!

– Jesteś obrzydliwym śmieciem! – Charlotte odeszła wściekła.

– Jeśli dzisiaj nie zapłacisz rachunku, twoi koledzy mogą nie chcieć się z tobą więcej zadawać. Wyobraź sobie, że będą tak tobą obrzydzeni, że zaczną cię ostracyzować! – krzyknął za nią Wesley. – Chcesz ryzykować utratę tej pracy?

Charlotte szła korytarzem przygnębiona. Nie mogę stracić tej pracy. Ale skąd wezmę kilkaset tysięcy na zapłacenie rachunku?

Była pogrążona w myślach, gdy w prywatnej loży przed nią pojawiła się znajoma sylwetka.

Mężczyzna siedział na sofie, odwrócony do niej prostymi plecami. Jego biała koszula była przewiązana wokół pasa, odsłaniając tatuaż z groźną głową wilka i długą bliznę na plecach.

To on!

Charlotte zamarła w szoku. Jej serce biło szybciej niż kiedykolwiek.

Ostatnim razem, gdy widziała tego mężczyznę w jego samochodzie, była tak zdenerwowana, że w oszołomieniu wstrzymała oddech. Ale on odjechał, zanim zdążyła powiedzieć słowo. Teraz jednak człowiek, który zniszczył jej życie, był tuż przed jej oczami!

Gdy wpatrywała się w jego plecy, w jej głowie pojawiły się nagłe przebłyski wspomnień.

Budząc się wtedy w szpitalu, nie zdążyła zobaczyć ojca po raz ostatni. Mogła tylko patrzeć na jego sztywne zwłoki w krematorium.

Na pogrzebie krewni i przyjaciele wytykali ją palcami, przeklinając ją ostro i przepędzając.

Ponieważ zaszła w ciążę przed ślubem, ludzie patrzyli na nią z góry, gdy chodziła na comiesięczne badania prenatalne do niepozornej kliniki na wsi.

Kiedy rodziła dzieci w szpitalu, prawie umarła z wykrwawienia, ponieważ była w ciąży z trojaczkami.

To wszystko była wina tego mężczyzny!

Wściekłość przepełniła jej serce. Zacisnęła dłonie w pięści i wpadła do pokoju.

– Hej! Wynoś się. To teren prywatny – powiedział stanowczo mężczyzna w czerni, stojący w rogu.

Tajemniczy mężczyzna na sofie podniósł rękę. Na jego niemy rozkaz mężczyzna w czerni opuścił pokój bez słowa.

Charlotte była osłupiała. Och? Więc żigolaków stać teraz na ochroniarzy?

Wygląda na to, że przez ostatnie kilka lat cieszył się życiem!

Charlotte stłumiła wzburzenie i ostrożnie podeszła bliżej. – To ty?

Mężczyzna zapiął koszulę i powoli się odwrócił. Na twarzy miał czarną maskę maskaradową, zakrywającą połowę oblicza.

Maska odsłaniała jego wąskie usta. Jego stalowe i enigmatyczne spojrzenie lśniło w mroku.

W prawym górnym rogu maski znajdował się złoty emblemat ognia, który wydawał jej się groźny i dziki.

Charlotte instynktownie cofnęła się o krok. Dlaczego jest taki imponujący? Czy to nie tylko żigolak? Czy pomyliłam mężczyzn?

Nie, mam rację. Jest ten charakterystyczny tatuaż.

– Nie pamiętasz mnie? – ponagliła go Charlotte. – Cztery lata temu piłam w pokoju K13, kiedy moja przyjaciółka zamówiła dla mnie męską eskortę, którą okazałeś się ty. Poszliśmy razem do hotelu Storm...

– Masz czerwony pieprzyk na piersi. – Mężczyzna zmrużył na nią oczy. – Zrobiliśmy to siedem razy tamtej nocy...

– Zabiję cię! – Charlotte rzuciła się do przodu i podniosła ramię, by go spoliczkować.

Mężczyzna błyskawicznie złapał ją za rękę i popchnął na sofę. – Jak śmiesz!

– Bydlaku! – Charlotte skoczyła na niego jak dzika kotka, wymachując rękami, by go zadrapać. – To wszystko twoja wina! Zrujnowałeś mi życie! – ryknęła.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: Rozdział 7 Wpadnięcie na tego żigolaka - Tajemniczy męski escort okazuje się być potentatem. | StoriesNook