Kto by to mógł być? Tori? Ale chyba to raczej sprawka Katriny, bo Tori prawdopodobnie nie zrobiłaby niczego, co mogłoby obrócić się przeciwko niej.
Josephine wypuściła powietrze i wstała z kanapy, by po chwili opuścić pokój. Wren szybko poszła w jej ślady, pytając: „Dokąd idziesz, Joey? Nie powinnyśmy najpierw wezwać policji?”.
Nie odpowiadając jej, Josephine podeszła do windy, gdzie wielu współpr






