W końcu wróciliśmy z Thomasem do Waszyngtonu po długim weekendzie spędzonym u jego matki. Muszę przyznać, że byłam szczęśliwa, że znowu jestem w domu. Ostatnią rzeczą, jakiej pragnęłam, było pozostanie tam dłużej.
Narzekania jego matki na to, jak pewne rzeczy nie wyszły i jak inne nie były takie, jakie powinny, były irytujące. Nie wspominając o okazjonalnych spojrzeniach Cynthii, która wiedziała,






