Muzyka. Głosy. Śmiech.
Te trzy rzeczy wirowały wokół mnie, niezależnie od tego, w którą stronę się odwróciłam.
Hadrian naprawdę się postarał przy tym wydarzeniu. Zabawa nie miała końca i nie byłam pewna, co jeszcze wymyślił. Nawet jedzenie, które wspólnie wybraliśmy, było wyśmienite. Aż zapierało dech w piersiach, że nasze marzenie ożyło i że za kilka godzin nie będę już Willow Dale. Zostanę ogłos






