Dzień wydarzenia nadszedł szybciej, niż się spodziewałam. Było tyle do zrobienia, a czasu tak mało. Rano, współpracując blisko z Hadrianem, dopilnowaliśmy, żeby catering był po naszej myśli, a teren wydarzenia przygotowany na przybycie przedstawicieli miasta. Nie mieszkali w domku, ale wydarzenie było otwarte dla lokalnych urzędników.
"Willow!" zawołała Reagan, biegnąc w moją stronę z uśmiechem.






