Następnego ranka obudziłam się blisko pory lunchu. W końcu się wyspałam i byłam zadowolona z tego ciepłego uczucia, które mnie ogarnęło. To było odprężenie, pełna noc odpoczynku. Tego właśnie potrzebowałam, żeby wieczór był przyjemniejszy.
Nie rozmawiałam z Thomasem o tym, co planowałam. Nie martwiłam się o to, co się stanie. Czułam w sobie pewien rodzaj ukojenia, że zrobiłam wszystko, co trzeba,






