Wyraz twarzy Carlisle'a złagodniał, gdy usłyszał słowa Shirley. Spojrzał na nią z aprobatą i zapewnił: – Shirley, zawsze byłaś najbardziej wyrozumiała. Nie martw się. Skoro obiecałem zaopiekować się tobą i Ivy, nie pozwolę, żeby którakolwiek z was cierpiała.
– Rozumiem, Carlisle. Nie musisz tyle tłumaczyć. Ufam ci – powiedziała Shirley z pełnym współczucia uśmiechem, choć w głębi duszy desperacko






