— Proszę pani Zachman, nie utrudniaj nam tego. Zna pani charakter pana Zachmana. Nawet jeśli nie pojedzie pani z nami dziś wieczorem, w końcu wyśle kogoś innego — błagał Robert.
Katrina spojrzała na stojących przed nią mężczyzn i wiedziała, że siłą nie zdoła uciec. Zażądała: — W takim razie dajcie mi telefon. Sama zadzwonię do Carlisle’a i z nim porozmawiam.
— No cóż... — Robert zawahał się niec






