W chwili, gdy Shirley usłyszała głos Marthy, poczuła dojmujące poczucie winy i natychmiast wysunęła dłoń z uścisku Carlisle'a. Strach ją paraliżował – gniew Marthy mógł oznaczać ponowne groźby wyrzucenia jej i Ivy na bruk, a wtedy nikt nie stanie w ich obronie.
Z trudem tłumiąc gorycz, Shirley zdobyła się na przesadnie uprzejmy uśmiech, wznosząc wzrok na Marthę. „Pani Zachman Senior, czyżby sen pa






