SAGE
Słońce zeszło niżej na niebie, jego złote światło sączyło się przez gęste korony drzew, gdy zmierzaliśmy w stronę terytorium Watahy Żelaznego Pazura. Powietrze było gęste od ziemistego zapachu sosny i wilgotnej gleby, co stanowiło wyraźny kontrast do napięcia jadącego wraz z nami.
Frustracja Anny wisiała nad nami jak burzowa chmura, jej ostre westchnienia i okazjonalne groźne spojrzenia przec






