SAGE
Kolejne dni zlały się w jedną, niewyraźną smugę; każdą chwilę wypełniały niekończące się przygotowania, ściszone rozmowy i wszechobecny w powietrzu szum ekscytacji. Elara i ja tonęłyśmy w tkaninach, kompozycjach kwiatowych i protokołach ceremonialnych, ledwo znajdując czas na oddech w wirze decyzji, które trzeba było podjąć.
Zawsze wyobrażałam sobie coś małego i kameralnego – ślub, na którym






