Aria
Właśnie skończyliśmy odprowadzać Alfę Marcusa na miejsce spoczynku i wróciliśmy do rezydencji. Wszystko to wydaje się cholernie ciężkie. Odszedł zeszłej nocy, zaraz po tym, jak Lucas i ja z nim rozmawialiśmy. Ledwo się trzymał… chudy, słaby, chory jak diabli… ale przynajmniej wyglądał na szczęśliwego, że nas widzi. Zwłaszcza Lucasa.
Chyba umarł z pewnym spokojem w sercu. Nawet nie wspomniał o






