Następnego ranka budzi mnie wilk, wiedząc, że tego potrzebuję. To znaczy, nie pełni funkcji mojego wewnętrznego budzika zbyt często – oboje za bardzo lubimy spać – ale dziś trąca mnie sennie nosem, po czym wstaje i otrzepuje się energicznie z futra.
Powstrzymuję jęk i biorę głęboki oddech, trzymając oczy zamknięte, pragnąc rozpaczliwie po prostu… wtulić się w ciepło ciała Jacksona i pospać jeszcz






