– Okej, czyli zasady są jasne? – mówi mama, krzyżując ręce i rozglądając się po nas. Minęło piętnaście minut i chociaż wszyscy jesteśmy równie przerażeni, to jesteśmy znacznie spokojniejsi i bardziej gotowi, żeby… wezwać Boginię, najwyraźniej.
Po cichu wszyscy tylko kiwamy głowami, wpatrując się w mamę. Myślę, że wszyscy po trochu zastanawiamy się, czy to jakiś wyszukany żart.
– W porządku – mówi






