Opieram się ciężko o Jacksona, na wpół przytomna.
Dostaliśmy resztę dnia na odpoczynek, z planami odesłania nas z powrotem do szkoły tej nocy. Większość moich kolegów Kadetów i przyjaciół śpi w przygotowanych dla nas namiotach, ale ja nie mogę znaleźć wytchnienia. Zamiast tego siedzę w dziwnej, małej jawie pogrążonej w żalu, wpatrując się w przestrzeń, myśląc o Tonym, rozważając, jak okropnie nie






