Rafe zerwał się na równe nogi w mgnieniu oka, z warkotem wydobywającym się z jego gardła. Kilkoma susami przemierzył pokój i stanął między intruzem a matką, cofając ją za swoje plecy. Paziowi zadrżały nieco kolana na widok dzikiego księcia, z wysuniętymi kłami.
– Widzisz? – powiedziała Maryam tonem oscylującym między wkurzeniem a znudzeniem. – Czy to było konieczne? Biedny chłopak tylko ją inform






